<?xml version='1.0' encoding='utf-8' ?>
<!--  If you are running a bot please visit this policy page outlining rules you must respect. http://www.livejournal.com/bots/  -->
<rss version='2.0' xmlns:lj='http://www.livejournal.org/rss/lj/1.0/' xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' xmlns:atom10='http://www.w3.org/2005/Atom'>
<channel>
  <title>fail.</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/</link>
  <description>fail. - LiveJournal.com</description>
  <lastBuildDate>Mon, 21 Dec 2009 12:35:03 GMT</lastBuildDate>
  <generator>LiveJournal / LiveJournal.com</generator>
  <lj:journal>killym</lj:journal>
  <lj:journalid>14714087</lj:journalid>
  <lj:journaltype>personal</lj:journaltype>
  <atom10:link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/' />
  <image>
    <url>http://l-userpic.livejournal.com/92123402/14714087</url>
    <title>fail.</title>
    <link>http://killym.livejournal.com/</link>
    <width>100</width>
    <height>100</height>
  </image>

<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/12275.html</guid>
  <pubDate>Mon, 21 Dec 2009 12:35:03 GMT</pubDate>
  <link>http://killym.livejournal.com/12275.html</link>
  <description>Write 5 random facts about your original characters. They can be facts about anything- personality, past, habits, etc. Tell us something new about them!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ukradzione&lt;br /&gt;&lt;span class=&apos;ljuser ljuser-name_bonhwa_seong&apos; lj:user=&apos;bonhwa_seong&apos; style=&apos;white-space: nowrap;&apos;&gt;&lt;a href=&apos;http://bonhwa-seong.livejournal.com/profile&apos;&gt;&lt;img src=&apos;http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif&apos; alt=&apos;[info]&apos; width=&apos;17&apos; height=&apos;17&apos; style=&apos;vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;&apos; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href=&apos;http://bonhwa-seong.livejournal.com/&apos;&gt;&lt;b&gt;bonhwa_seong&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakty, kt&amp;oacute;re są tam podane nie są jednakowoż faktami, o kt&amp;oacute;rych nigdy nie będzie mowy w opowiadaniu, więc chyba nie został do końca osiągnięty cel tego meme, ale myślę, że nikomu i tak nie zrobi to większej r&amp;oacute;żnicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ktoś w og&amp;oacute;le ich pamięta~?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;Jaime&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~ Jest fanatykiem serii Twilight i tak jak jego młodsze koleżanki-fanatyczki kocha Edwarda. W pokoju ma plakat kinowy gł&amp;oacute;wnych bohater&amp;oacute;w. Bella ma dorysowane wąsy.&lt;br /&gt;~ Ma starszą siostrę, kt&amp;oacute;ra studiuje na uniwersytecie Columbia i kt&amp;oacute;rej nienawidzi z całego serca, bo rodzice ciągle go do niej por&amp;oacute;wnują.&lt;br /&gt;~ Pali tylko i wyłącznie cienkie, mentolowe Davidoffy.&lt;br /&gt;~ Chce napisać powieść, kt&amp;oacute;ra zmieni świat (i zostać drugą Stephanie Meyer).&lt;br /&gt;~ Uwielbia sieciowy ekshibicjonizm, a jego filmy na youtube mają całkiem niezłą oglądalność, co zawsze jeszcze bardziej go nakręca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sasza (Mark jr.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~ M&amp;oacute;wi o sobie &apos;hedonista&apos;, jednak niekt&amp;oacute;rzy nazywają to po prostu puszczalstwiem i nadużywaniem narkotyk&amp;oacute;w.&lt;br /&gt;~ Przeprowadzał się już conajmniej trzy razy, zawsze z powodu &apos;problem&amp;oacute;w wychowawczych&apos; i żeby uciec przed konsekwencjami jego zachowań, przeważnie przez ocean. Urodził się w Stanach, trochę mieszkał w Polsce, skąd pochodziła rodzina jego ojca. W połowie roku klasy maturalnej wr&amp;oacute;cili do Stan&amp;oacute;w do NYC, gdzie mieszka matka jego matki.&lt;br /&gt;~ Handluje marihuaną od bardzo dawna, już jako dzieciak był wykorzystywany do dostarczania paczek przez &apos;starszych koleg&amp;oacute;w&apos;. To jego gł&amp;oacute;wne źr&amp;oacute;dło dochodu i gł&amp;oacute;wny pow&amp;oacute;d stałych przeprowadzek.&lt;br /&gt;~ Jako mały chłopiec chciał zostać baletnicą, jak jego matka.&lt;br /&gt;~ Uwielbia kupować buty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Meg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~ Największa fag hag Manhattanu, zna branżę lepiej niż niejeden gej.&lt;br /&gt;~ Uwielbia denerwować Jaimego nosząc bluzkę z napisem &amp;quot;vampires don&apos;t sparkle&amp;quot;.&lt;br /&gt;~ Wbrew pozorom, jest jedną z najlepszych uczennic w szkole, a po skończeniu liceum chce iść do college&apos;u z Ivy League, najprawdopodobniej Yale.&lt;br /&gt;~ Czasem zdarza jej się przesadzić z kolorowymi drinkami, a wtedy dobrze jest, gdy w pobliżu nie ma żadnego baru z karaoke.&lt;br /&gt;~ Jej ojciec jest pastorem. &lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/12275.html</comments>
  <category>meme</category>
  <category>sasza</category>
  <category>babbling</category>
  <lj:mood>bored</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>3</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/11854.html</guid>
  <pubDate>Wed, 18 Nov 2009 00:56:22 GMT</pubDate>
  <title>Helou?</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/11854.html</link>
  <description>&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Właśnie sobie uświadomiłam, że &lt;u&gt;&lt;strong&gt;wampiry&lt;/strong&gt;&lt;/u&gt;&lt;strong&gt; w Twilight nie mają &lt;/strong&gt;&lt;u&gt;&lt;strong&gt;kł&amp;oacute;w&lt;/strong&gt;&lt;/u&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz nie wiem, co jest głupsze; wampiry bez podstawowego wampirzego uzębienia, czy ja.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: larger;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Jest druga a.m. w środku tygodnia, a ten film oglądałam jakiś rok temu. Epic fail. &lt;span style=&quot;font-size: smaller;&quot;&gt;(wiem, że to już niemodne w stanach, ale czasami trzeba, no.)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SWOJĄ DROGĄ! Ostatnio w moim życiu nastąpiły znaczące zmiany, sparafrazowałabym tu wręcz dość znane powiedzenie: to mały krok dla ludzkości, ale jakże wielki dla mnie.&lt;br /&gt;Założyłam konto i tak, to może brzmieć nieco komicznie pisane przez osobę praktycznie dwudziestoletnią, ale tu trzeba mnie zrozumieć - mam wstręt do dorosłego życia, i takie rzeczy jak konto, numer identyfikacji podatkowej czy fundusz emerytalny przyprawiają mnie o b&amp;oacute;l żołądka kiedy tylko o nich myślę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym przypadku miałam natomiast Bardzo Ważną Sprawę Wielkiej Wagi Nie Cierpiącą Zwłoki, mianowicie w styczniu wychodzi nowa płyta Hadoukena, i tak, konto jest mi potrzebne tylko po to, żeby zapłacić za nią w przedsprzedaży do sz&amp;oacute;stego grudnia. No bo helou:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&amp;quot;Pre-order the album before December 6th and your name will be featured on the bonus artworked poster included in the album!&amp;quot;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;How awesome that would be?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;xoxo, gossip girl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-size: smaller;&quot;&gt;LOL, za dużo seriali. D:&lt;/span&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/11854.html</comments>
  <category>epic fail</category>
  <category>i mean... wtf?!</category>
  <category>lowe</category>
  <category>hadouken</category>
  <category>vampires dont sparkle</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/11560.html</guid>
  <pubDate>Wed, 04 Nov 2009 01:11:50 GMT</pubDate>
  <title>omg meme #4</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/11560.html</link>
  <description>Zastanawiałam się ostatnio, gdzie zgubiłam tą jesień ze spadającymi, kolorowymi liśćmi i miłymi spacerami, zbieraniem kasztan&amp;oacute;w i robieniem ż&amp;oacute;łto-czerwonych bukiet&amp;oacute;w z młodszym rodzeństwem, wszystko w granicach 10-7 stopni celsjusza i umiarkowanym wiatrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mama powiedziała, że ją przespałam. Prawdopodobnie ma rację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;A dzisiejszy wiatr w chuj nie był umiarkowany~&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;list seven habits/quirks/facts about yourself.&lt;br /&gt;            tag seven people to do the same.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Zasypiam tylko tyłem do drzwi, bo boję się, że jak coś przez nie wejdzie, to zauważy, że nie śpię, a jak wszyscy wiedzą, kiedy potw&amp;oacute;r wie, że wiesz, to giniesz pierwszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Od zawsze mam wrażenie, że coś mnie obserwuje, dlatego nie robię większości rzeczy, kt&amp;oacute;re chciałabym/mogłabym zrobić, a kt&amp;oacute;re mogłyby zostać odebrane za śmieszne, ośmieszające czy zawstydzające (mnie, podczas p&amp;oacute;źniejszych relacji i wspominania), czy w og&amp;oacute;le takie, na kt&amp;oacute;re przeciętny przypadkowy obserwator zwr&amp;oacute;ciłby uwagę i kt&amp;oacute;re na pewno bym sobie wypominała&lt;br /&gt;(a wypominam sobie czasem na prawdę dziwne rzeczy, jak nieumiejętnie przeprowadzona z kimś rozmowa p&amp;oacute;łtora roku temu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Podoba mi się Bill Kaulitz i&amp;nbsp; tak, chciałam iść na koncert Tokio Hotel w Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Boję się wystawiać st&amp;oacute;p spod kołdry z bliżej nieznanych mi powod&amp;oacute;w.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Moim marzeniem jest publikacja w Fabryce Sł&amp;oacute;w mojego cyberpunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Stawiam, i zawsze stawiałam za dużo przecink&amp;oacute;w i nienawidzę, kiedy ludzie wychowani na gg stawiają kropkę, albo spację przed znakami interpunkcyjnymi kończącymi zdanie. Ale kropka jest zdecydowanie gorsza niż spacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Uwielbiam jesienne spacery po cmentarzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Meme jest zrobione całkowicie serio, jak nie-serio by brzmiało.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikogo nie taguję, bo i tak czytają to może dwie w porywach do trzech os&amp;oacute;b. Ale jak chcesz to zr&amp;oacute;b, to fajne. :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PEES. Nie jestem w Bydgoszczy tylko w Warszawie, ale livejournal zdetektował Bydgoszcz, to ma Bydgoszcz (dziwne słowo, jak je przeczytać tak z dziesięć razy... :x)&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/11560.html</comments>
  <category>meme</category>
  <category>jeszcze nie mam tagu na &apos;j&apos;</category>
  <lj:music>Calvin Harris - I&apos;m Not Alone</lj:music>
  <media:title type="plain">Calvin Harris - I&apos;m Not Alone</media:title>
  <lj:mood>crappy</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>3</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/11397.html</guid>
  <pubDate>Sat, 26 Sep 2009 09:53:35 GMT</pubDate>
  <link>http://killym.livejournal.com/11397.html</link>
  <description>&lt;i&gt;Rules;&lt;br /&gt;If you get more than 30, get some counseling.&lt;br /&gt;If you get more than 20, you&amp;rsquo;re paranoid.&lt;br /&gt;If you get 11-20, you are normal.&lt;br /&gt;If you get 10 or less, you&amp;rsquo;re fearless.&lt;br /&gt;People who don&amp;rsquo;t have any are full of BS.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;I fear ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[] black people&lt;br /&gt;[x] the dark&lt;br /&gt;[] staying single forever&lt;br /&gt;[x] being a parent&lt;br /&gt;[x] being myself in front of others&lt;br /&gt;[] open spaces&lt;br /&gt;[] closed spaces&lt;br /&gt;[] heights&lt;br /&gt;[] dogs&lt;br /&gt;[] birds&lt;br /&gt;[] fish&lt;br /&gt;[x] spiders&lt;br /&gt;[] flowers or other plants&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[x] being touched&lt;br /&gt;[x] fire&lt;br /&gt;[x] deep deep water&lt;br /&gt;[x] snakes&lt;br /&gt;[] silk&lt;br /&gt;[x] the ocean&lt;br /&gt;[x] failure&lt;br /&gt;[x] success&lt;br /&gt;[] thunder/lightning&lt;br /&gt;[] frogs/toads&lt;br /&gt;[] my boyfriends/girlfriends dad&lt;br /&gt;[] my boyfriends/girlfriends mom&lt;br /&gt;[] rats&lt;br /&gt;[x] jumping from high places&lt;br /&gt;[] snow&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[] rain&lt;br /&gt;[] wind&lt;br /&gt;[x] crossing hanging bridges&lt;br /&gt;[x] death&lt;br /&gt;[x] heaven&lt;br /&gt;[x] being robbed&lt;br /&gt;[x] falling&lt;br /&gt;[x] clowns&lt;br /&gt;[] dolls&lt;br /&gt;[] large crowds of people&lt;br /&gt;[] men&lt;br /&gt;[] women&lt;br /&gt;[x] having great responsibilities&lt;br /&gt;[] doctors&lt;br /&gt;[x] tornadoes&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[x] hurricanes&lt;br /&gt;[x] incurable diseases&lt;br /&gt;[] sharks&lt;br /&gt;[] Friday the 13th&lt;br /&gt;[] scary movies&lt;br /&gt;[x] poverty&lt;br /&gt;[] Halloween&lt;br /&gt;[] school&lt;br /&gt;[] trains&lt;br /&gt;[] odd numbers&lt;br /&gt;[] even numbers&lt;br /&gt;[x] being alone&lt;br /&gt;[x] becoming blind&lt;br /&gt;[x] becoming deaf&lt;br /&gt;[] growing up&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[x] creepy noises in the night&lt;br /&gt;[x] accomplishing my dreams/goals&lt;br /&gt;[] needles&lt;br /&gt;[] blood&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TOTAL: 28&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;OMG, i&apos;m paranoid.&amp;nbsp; D:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/11397.html</comments>
  <category>meme</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/11173.html</guid>
  <pubDate>Thu, 17 Sep 2009 10:23:58 GMT</pubDate>
  <title>Pink Power</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/11173.html</link>
  <description>&lt;a href=&quot;http://pics.livejournal.com/killym/pic/00003w05/&quot;&gt;&lt;img width=&quot;320&quot; height=&quot;240&quot; border=&quot;0&quot; align=&quot;middle&quot; src=&quot;http://pics.livejournal.com/killym/pic/00003w05/s320x240&quot; alt=&quot;&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;(kup sobie miesięczny, te 50zł jest dla ciebie tylko nie na papierosy!)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hahaha. XD Dzięki mamo, że strzeżesz mnie przed tym paskudnym nałogiem. :d&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/11173.html</comments>
  <category>epic fail</category>
  <category>pointless journal</category>
  <category>zdechłe zombi</category>
  <lj:music>Crazy Loop - Johanna (Shut Up) | Powered by Last.fm</lj:music>
  <media:title type="plain">Crazy Loop - Johanna (Shut Up) | Powered by Last.fm</media:title>
  <lj:mood>awake</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/9903.html</guid>
  <pubDate>Wed, 17 Jun 2009 22:30:22 GMT</pubDate>
  <title>for now, this journal is... mostly &apos;me only&apos;</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/9903.html</link>
  <description>&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://pics.livejournal.com/killym/pic/00002y5p/&quot;&gt;&lt;img width=&quot;400&quot; height=&quot;300&quot; src=&quot;http://i42.tinypic.com/10dibm1.jpg&quot; alt=&quot;&quot; /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo doszłam do wniosku, że chyba jednak nie lubię użalać się nad sobą publicznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę blokować tylko wpisy wybitnie osobiste, więc mimo wszystko będziecie mieli co czytać.&lt;/div&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/9903.html</comments>
  <category>mo</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>3</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/9690.html</guid>
  <pubDate>Thu, 04 Jun 2009 22:36:13 GMT</pubDate>
  <title>Jestem złą matką.</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/9690.html</link>
  <description>&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;Nie wiem jak to bywa u normalnych ludzi. Ale kiedy mi spodoba się jakieś imię i stwierdzę &amp;quot;hmm, całkiem fajne, pasuje do...&amp;quot; to imię to ma już w tym momencie swojego wyimaginowanego właściciela kt&amp;oacute;ry najczęściej posiada już og&amp;oacute;lny zarys sylwetki, po chwili komplet ubrań i pasującą do rys&amp;oacute;w twarzy fryzurę. Następnie zaczynam poznawać jego wnętrze, pozytywne i negatywne cechy charakteru, co lubi, czego nie lubi, jakiej muzyki słucha, co je na śniadanie i oczywiście jakiej jest orientacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może raczej będzie, po narodzinach, czyli kiedy postać ożywię na kartkach (bo tak, ja wciąż piszę długopisem, nie jestem w stanie myśleć, kiedy nie mogę skreślać tego co mi się nie podoba. Backspace nie zastąpi mazania po własnej pseudotw&amp;oacute;rczości).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, zmierzając do meritum. Chciałam tylko zauważyć, że kiedy jest się osobą tak leniwą jak ja, gdzie lenistwo wykracza do tego stopnia, że nie chce ci się myśleć nad tym, jak tu ładnie ubrać w słowa to, co właśnie widzisz w swojej głowie, wtedy bardzo łatwo jest o czymś zapomnieć. A kiedy zapominasz imienia swojego nienarodzonego jeszcze bohatera, to jak aborcja, po kt&amp;oacute;rej masz wyrzuty sumienia do końca życia, a myśli w stylu &amp;quot;m&amp;oacute;gł być kimś wielkim&amp;quot; albo &amp;quot;czemu nie przemyślałam tego wcześniej?&amp;quot; dręczą cię nieustannie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nawet wymyślenie nowych imion nie daje pełnej satysfakcji i spokoju, bo podświadomie wiesz, że to tylko marna kopia twojego pierwszego pomysłu, kt&amp;oacute;ry m&amp;oacute;gł być twoim najlepszym pomysłem ever a kt&amp;oacute;ry skończył zakrwawiony w koszu na odpadki twojego umysłu w rejonie, kt&amp;oacute;rego nie jesteś w stanie nawet znowu odwiedzić, bo potrafisz korzystać tylko z 10% tego wielkiego molochu jakim jest tw&amp;oacute;j m&amp;oacute;zg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś dokonałam aborcji co najmniej trojaczk&amp;oacute;w. Znaczy, wiecie, oczywiście nie trojaczk&amp;oacute;w w sensie rodzeństwa, bo to byłoby trochę dziwne, gdyby tworzyć z nich potem pairingi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Chyba sk&lt;/span&gt;&lt;strong&gt;ończę z sieciowym ekshibicjonizmem. To nikomu na dobre nie wychodzi.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Tak, owszem.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/9690.html</comments>
  <category>epic fail</category>
  <category>pointless journal</category>
  <category>blah blah</category>
  <category>zdechłe zombi</category>
  <category>sasza</category>
  <lj:music>Celldweller - Frozen | Powered by Last.fm</lj:music>
  <media:title type="plain">Celldweller - Frozen | Powered by Last.fm</media:title>
  <lj:mood>sad</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>3</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/9254.html</guid>
  <pubDate>Tue, 19 May 2009 00:52:48 GMT</pubDate>
  <title>Mahahahatura.</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/9254.html</link>
  <description>Jest trzecia w nocy, 19 maja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam maturę 20 maja o siedemnastej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posiadam wstęp mojej prezentacji. I żadnego plakatu. A do tego nie przeczytałam książek, o kt&amp;oacute;rych piszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę spać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to powiedział kiedyś Chris, &amp;quot;fuck it&amp;quot;.</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/9254.html</comments>
  <category>matuuura</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>3</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/9110.html</guid>
  <pubDate>Thu, 30 Apr 2009 22:41:08 GMT</pubDate>
  <title>Bez karty MasterCard, też dasz sobie w życiu radę.</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/9110.html</link>
  <description>dwusetka w&amp;oacute;dki i sok pomarańczowy Cappy, w parku na rozgrzewkę - 14,80 zł&lt;br /&gt;kolejne drinki w Toro, za kt&amp;oacute;re nie ja płaciłam - 12 zł&lt;br /&gt;około 6 piw, kt&amp;oacute;re nie ja wypiłam - 24 zł&lt;br /&gt;w drodze do domu, najtańsze, czerwone Spike&apos;i i p&amp;oacute;ł litra Starogardzkiej, przypadkowo rozbite na stole - 30,41 zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rozmowy o prawach kobiet, aborcji, roli rodziny w społeczeństwie i związkach homoseksualnych, trwające do si&amp;oacute;dmej rano - bezcenne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wyglądał wtorek. Środa była jeszcze dziwniejsza...</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/9110.html</comments>
  <category>i mean... wtf?!</category>
  <category>głębokie wynurzenia alkoholowe</category>
  <category>jeszcze nie mam tagu na &apos;j&apos;</category>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>7</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/8809.html</guid>
  <pubDate>Sun, 26 Apr 2009 22:41:13 GMT</pubDate>
  <title>&quot;If i&apos;m so wonderful then why am i so misunderstood?&quot;</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/8809.html</link>
  <description>Lj naprawiony, szkoła skończona, wakacje zaczęte dosyć hucznie. Czyli nie najgorzej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz wystarczy tylko dostać pracę w Empiku, napisać maturę, potem znaleźć jakieś kursy maturalne i przeczekać rok nie robiąc nic konstruktywnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może właśnie wręcz odwrotnie? Zacząć żyć bardziej konstruktywnie niż kiedykolwiek? Biorąc pod uwagę, że m&amp;oacute;wimy o mnie, to wcale nie byłoby trudne zadanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że warto spr&amp;oacute;bować, szczeg&amp;oacute;lnie, że ostatnio coraz częściej dochodzę do wniosku, że po prostu zjebałam życie. Wprawdzie wszyscy nagle zaczynają wtedy mocno zaprzeczać i wmawiać mi, że jestem głupia i gadam jak stara zrzęda, blablabla... Ale ja i tak wiem swoje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez pewien czas starałam sobie wm&amp;oacute;wić, że mam depresję i powinnam się leczyć. Ale czy ludzie z depresją nie powinni zaprzeczać temu, że mają depresję i wmawiać z kolei wszystkim naokoło, że są normalni i wszystko z nimi w porządku? Czyli że twierdząc, że jestem chora i chcąc z własnej woli iść się leczyć nie m&amp;oacute;wię przypadkiem światu, że to tylko nastoletnie gadanie i wyciąganie psychotrop&amp;oacute;w od lekarza?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet ostatnio sprawdzałam jak to jest z tymi antydepresantami i psychotropami bez recepty. Dowiedziałam się, że czy na receptę czy nie, zazwyczaj powodują tycie (między innymi ma się rozumieć) a to jest ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebuję (w sumie, jakiej potrzebowałam kiedykolwiek).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony, lubię moje emonastroje o kt&amp;oacute;rych wiem tylko ja, moje problemy egzystencjalne i sercowe rozterki. Nie wyobrażam sobie żyć bez problem&amp;oacute;w, chociaż zazwyczaj, obcując ze mną nie podejrzewasz nawet, że takie istnieją. Nie chcę się pogodzić z tym co mi we mnie przeszkadza tylko to zmienić, a dragi raczej na tej zasadzie działają. Więc teraz wmawiam sobie, że depresja to g&amp;oacute;wno a ja po prostu jestem mainstream i tak mam, bo wszyscy tak mają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale teraz z kolei, czy zaprzeczając nie daję do zrozumienia, że rzeczywiście coś ze mną nie tak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;strong&gt;PEES. Wiecie, że w przyszłym tygodniu delegalizują szałwię? No koniec świata, kurwa... &lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/8809.html</comments>
  <category>i mean... wtf?!</category>
  <category>pointless journal</category>
  <category>nie lubię</category>
  <category>zdechłe zombi</category>
  <category>kupa</category>
  <lj:music>Mindless Self Indulgence - Kill The Rock | Powered by Last.fm</lj:music>
  <media:title type="plain">Mindless Self Indulgence - Kill The Rock | Powered by Last.fm</media:title>
  <lj:mood>indescribable</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>7</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/8573.html</guid>
  <pubDate>Tue, 21 Apr 2009 14:23:51 GMT</pubDate>
  <title>ASDFASDFASDF</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/8573.html</link>
  <description>&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, zepsułam mojego lj specjalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/8573.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/8202.html</guid>
  <pubDate>Fri, 03 Apr 2009 18:35:23 GMT</pubDate>
  <link>http://killym.livejournal.com/8202.html</link>
  <description>Właśnie spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że wcale nie jest ze mną aż tak źle jak wszystkim wmawiam, że jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem wyszłam z łazienki i spojrzałam w większe lustro. Takie, w kt&amp;oacute;rym widać mnie nie tylko do połowy ramion.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym momencie wycofałam to, co pomyślałam wcześniej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-.-&apos;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/8202.html</comments>
  <category>epic fail</category>
  <category>self-destruction</category>
  <category>pointless journal</category>
  <category>nie lubię</category>
  <category>wtf?!</category>
  <lj:music>Schwefelgelb - Stein auf Stein</lj:music>
  <media:title type="plain">Schwefelgelb - Stein auf Stein</media:title>
  <lj:mood>fat</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/8113.html</guid>
  <pubDate>Wed, 01 Apr 2009 19:43:06 GMT</pubDate>
  <title>Od rana płaczę.</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/8113.html</link>
  <description>I, o dziwo, tym razem nie z powodu wyimaginowanej depresji czy jakichś innych życiowych problem&amp;oacute;w.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieprzone uczulenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyzdrowiałam jakiś tydzień temu mając nadzieję, że pożegnam się z katarem przynajmniej na &lt;strong&gt;kilka miesięcy&lt;/strong&gt;. A tu dupa, wr&amp;oacute;cił i to ze zdwojoną siłą. Teraz na dodatek nie mogę się go pozbyć, choćbym miała wydmuchać na drugą stronę bębenki w uszach. I nie jest sam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oczy mam czerwone jak wściekły kr&amp;oacute;lik&lt;/strong&gt;, do tego, jak już wspomniałam, łzawią od rana, a do tego wszyscy jak na złość postanowili się o mnie zatroszczyć pytając, czy coś się stało. Świetnie. &lt;strong&gt;Wyglądam jak kupa&lt;/strong&gt;, ja wiem, ale żeby od razu myśleć że coś mi jest? No, opr&amp;oacute;cz tego, co mi właściwie rzeczywiście jest~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ooch, łorewa. Mam nadzieję, że do piątku się go pozbędę. To dosyć znaczący piątek... Mama zaproponowała, &lt;strong&gt;żebym wsadziła sobie czosnek w nos&lt;/strong&gt;, ale nie jestem pewna, czy jestem gotowa na takie &apos;domowe sposoby&apos;... xd&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PEES&lt;/strong&gt;. Ostatnia wizyta w Saturatorze oczywiście ani nie zaczęła, ani nie skończyła się tam, gdzie miała mieć właściwie miejsce. Czas spędzony w Satu był nieproporcjonalnie kr&amp;oacute;tki do ilości kasy wydanej na wejście, ale i tak było genialnie. Kocham ich wszystkich. Tego brata, kt&amp;oacute;rego nie spotkałam, a miał się zjawić, też. Serio serio. :*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;color: rgb(255, 0, 255);&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;em&gt;&amp;quot;&lt;br /&gt;Homos, bi&apos;s and heteros&lt;br /&gt;  waiting for their romeos&lt;br /&gt;  backstage at my pornoshow&lt;br /&gt;&amp;quot;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/8113.html</comments>
  <category>zdechłe zombi</category>
  <category>lyrics</category>
  <category>jeszcze nie mam tagu na &apos;j&apos;</category>
  <category>babbling</category>
  <category>ale dupa</category>
  <lj:music>Schwefelgelb - My Pornoshow | Powered by Last.fm</lj:music>
  <media:title type="plain">Schwefelgelb - My Pornoshow | Powered by Last.fm</media:title>
  <lj:mood>allergic</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>1</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/7923.html</guid>
  <pubDate>Fri, 27 Mar 2009 16:37:25 GMT</pubDate>
  <title>Zniszczyli mi życie, wymieniając oprogramowanie.*</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/7923.html</link>
  <description>Oddałam telefon na gwarancję, żeby wymienili mi wyświetlacz. Gratis dostałam nowe guziczki i aktualizację software&apos;u. To, r&amp;oacute;wna się brak starych sms&amp;oacute;w. Miałam tam życzenia urodzinowe sprzed roku. I wszystkie &apos;kocham cię&apos; od znajomych (i siostry xd). A w roboczych trzymałam początek opowiadania, bo akurat jak wpadłam na pomysł, nie miałam pod ręką kartki. W sumie to nie jeden taki początek przeszedł do historii. I notatki też mi pokasowali. Tam r&amp;oacute;wnież chyba miałam jakieś opo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale zemściłam się i ukradłam im cukierki. Mwahaha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PEES. Uwielbiam ten avatar XD&lt;br /&gt;PEES2.  Zaraz wychodzę na koncert. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie był to koncert O.S.T.R.a. Lmaoxd&lt;br /&gt;PEES3. Jutro będę w Satu, na urodzinach Kamila Bla. Jeśli też będziesz, proszę daj mi znać.&lt;br /&gt;PEES4. Powinnam cały weekend siedzieć na dupie i robić cokolwiek innego niż to, co mam w planach. Czasami nienawidzę samej siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Temat brzmi jak tytuł Rozm&amp;oacute;w w toku... o.O</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/7923.html</comments>
  <category>i mean... wtf?!</category>
  <category>kolejny+monolog+egzystencjalny</category>
  <category>problemy techniczne</category>
  <lj:mood>tired</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/7481.html</guid>
  <pubDate>Mon, 23 Mar 2009 22:41:51 GMT</pubDate>
  <title>&quot;We could be shakers, if we could just shake somin&apos; outta the blue&quot;</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/7481.html</link>
  <description>&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Przez ostatni tydzień umierałam w domu na grypopodobny wirus. Śpiąc niemalże po 20 godzin na dobę, zużywając zapasy naszych chusteczek i papieru toaletowego i łykając jakieś marne proszki pokonałam paskudę, wychodząc na tym jednak trochę stratnie. Wyglądałam jak zdechłe zombie, i to w tej najbardziej wyewoluowanej formie. Chusteczkami zdarłam nos (i co śmieszniejsze, p&amp;oacute;ł twarzy też o_O) i byłam zmuszona przez tydzień oddychać przez usta. I gorzej słyszę na lewe ucho. Niefajnie~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, a może stety jutro wracam do normalnego życia. W tym szkoły. Ale już niedługo koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No c&amp;oacute;ż, może nie do końca koniec szkoły, bo aktualnie jestem na najlepszej drodze do powtarzania klasy. Jednak miłość, jaką obdarzamy się nawzajem z dyrektorką i częścią ciała pedagogicznego motywuje mnie coraz bardziej do poprawienia ocen. Zobaczymy. Aktualnie nie mam nawet bibliografii mojej prezentacji maturalnej (termin był w czwartek), więc może oblanie nie jest aż tak fatalnym pomysłem...?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Choroba w jakiś spos&amp;oacute;b wpłynęła r&amp;oacute;wnież na m&amp;oacute;j światopogląd. Zrobiłam się strasznie cyniczna i zgryźliwa, coraz częściej m&amp;oacute;wię ludziom rzeczy, kt&amp;oacute;re zazwyczaj bym przemilczała.&lt;br /&gt;Ale jakoś lepiej mi z tym&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;i lubię to. Gdyby nie fakt, że boję się zostać sama i być powszechnie uważana za niemiłą, to zostałabym wredną suką. Tak, tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odchudzam się do ostatniego dnia wiosny. Jak na razie, chorobowo nic nie jedząc schudłam dwa kilo. Super, jeszcze tylko 28*... &amp;gt;.&amp;gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwaliłam się już, że dostałam iPoda? Jest zajebisty i pomarańczowy. I zajebisty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okej, chyba najwyższy czas skończyć. Ach, szablon jest z&lt;span class=&apos;ljuser ljuser-name_mentahelada&apos; lj:user=&apos;mentahelada&apos; style=&apos;white-space: nowrap;&apos;&gt;&lt;a href=&apos;http://community.livejournal.com/mentahelada/profile&apos;&gt;&lt;img src=&apos;http://l-stat.livejournal.com/img/community.gif&apos; alt=&apos;[info]&apos; width=&apos;16&apos; height=&apos;16&apos; style=&apos;vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;&apos; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href=&apos;http://community.livejournal.com/mentahelada/&apos;&gt;&lt;b&gt;mentahelada&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;(creditscredits) i nie za bardzo mi się podoba bo nie ma paska a poza tym jest za duży. Ale jakoś nie potrafię ogarnąć CSSa w tydzień, a brak znajomości HTMLa livejournala wcale nie pomaga. No nic, dupa. Coś się wykombinuje. Kiedyś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*To nie żart, niestety~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PEES. Czuję nieprzemożoną potrzebę napisania czegoś.&lt;br /&gt;Czegoś z fabułą.&lt;br /&gt;Ale jakoś nie jestem w stanie. Poza tym mam wyrzuty sumienia za każdym razem kiedy pr&amp;oacute;buję, że to nie prezentacja maturalna. Pff...&lt;/strong&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/7481.html</comments>
  <category>matuuura</category>
  <category>zdechłe zombi</category>
  <category>wtf?!</category>
  <category>babbling</category>
  <category>ale dupa</category>
  <lj:music>The Kills - Sour Cherry | Powered by Last.fm</lj:music>
  <media:title type="plain">The Kills - Sour Cherry | Powered by Last.fm</media:title>
  <lj:mood>sick</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/7260.html</guid>
  <pubDate>Tue, 03 Mar 2009 00:03:50 GMT</pubDate>
  <title>&quot;Wiesz na co mam teraz ochotę?&quot;</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/7260.html</link>
  <description>&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&amp;quot;Iść gdzieś, otulić się szalikiem, żeby mi było cieplutko, położyć się na trawie i zapalić papierosa, porozmawiać z kimś, kto leży obok, o czymś zupełnie bez sensu, popatrzeć w niebo i nie musieć wracać do domu...&lt;/em&gt;&amp;quot;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;lj-embed id=&quot;8&quot; /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/7260.html</comments>
  <category>the knife</category>
  <category>babbling</category>
  <category>yt</category>
  <lj:music>The Knife - You Take My Breath Away | Powered by Last.fm</lj:music>
  <media:title type="plain">The Knife - You Take My Breath Away | Powered by Last.fm</media:title>
  <lj:mood>melancholy</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/7067.html</guid>
  <pubDate>Fri, 20 Feb 2009 00:35:30 GMT</pubDate>
  <title>Akcja miesiąca.</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/7067.html</link>
  <description>W związku z przeprowadzaną akcją &amp;quot;Nie Zaśmiecaj Internetu - Trzymaj Wszystko W&amp;nbsp;Kupie&amp;quot; postanowiłam trzymać wszystko w kupie i nie zaśmiecać internetu. O.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak na serio. Chciałabym mieć większość rzeczy w jednym miejscu, bo jakoś nie bawi mnie już prowadzenie (tudzież jego brak) kilku blog&amp;oacute;w na raz, jak bawiło mnie w gimnazjum, bo ani to fajne, ani szpanerskie, ani ekonomiczne, i w og&amp;oacute;le coraz mniej.&lt;br /&gt;Wrzucam opowiadanie kt&amp;oacute;re jest opublikowane tylko na deviantarcie, bo noszę się z zamiarem usunięcia z tamtejszej społeczności, a nie chciałabym żeby zaginęło (czytaj: chcę żebyście je przeczytały, żeby wam się spodobało i żebyście m&amp;oacute;wiły mi jaka jestem wspaniała (najgorsze że to pewnie podświadoma prawda)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żarcik~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serio. To nie było na poważnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;Ostrzeżenia: Łał. Żadnych gej&amp;oacute;w.&lt;br /&gt;Kolejne: Cyberpunk.&lt;br /&gt;I jeszcze jedno: Czas teraźniejszy. o_O&lt;br /&gt;Co tym razem?: Napisane w listopadzie 2007.&lt;br /&gt;Ostatnie: Ale i tak je uwielbiam~&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Decipher&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leżąc na trawie, na wzg&amp;oacute;rzu nad miastem, patrzy w g&amp;oacute;rę. Niebo jest ciemne i zasnute chmurami.&lt;br /&gt; Ale gdyby niebo nawet było czyste, to miałby problem z dostrzeżeniem gwiazd.&lt;br /&gt; Świat się zmienił. Wszyscy to zauważyli.&lt;br /&gt; Lewą rękę trzyma pod głową, prawą zrywając pojedyncze źdźbła trawy. Potężne, czarne chmury snują się nad nim leniwie.&lt;br /&gt; Wie, że zaraz zacznie padać. Podnosi się z ziemi i rusza po zboczu, do miasta. Pierwsze krople spadają na jego ramiona, kiedy tylko wchodzi na ulice.&lt;br /&gt; Po kilku sekundach deszcz zamienia się w prawdziwą ulewę. Stawia kołnierz, w nadziei, że to chociaż w małym stopniu uchroni go przed zmoknięciem. Zaczyna biec.&lt;br /&gt; Ulice są wyludnione, o tej godzinie mało kto wychodzi z domu z własnej woli.&lt;br /&gt; Skręca w małą uliczkę, częściowo przesłoniętą wystającymi dach&amp;oacute;wkami. Do domu jeszcze tylko dwie przecznice. Nie widzi, że prosto na niego biegnie dziewczyna, r&amp;oacute;wnie jak on mokra i spłoszona. Wpada na nią, a ona ze stłumionym krzykiem przewraca się na ziemię, brudząc sobie spodnie i zielony płaszczyk.&lt;br /&gt; Widzi, jakiego płaszcz jest koloru. To, że jest ciemno nic dla niego nie znaczy.&lt;br /&gt; Pomaga jej wstać, przyglądając się jej nieco. Ma białe włosy i nietypowy makijaż, z ciemną kreską przez środek dolnej wargi.&lt;br /&gt; Kiedy dziewczyna podnosi głowę żeby mu podziękować, zauważa jej oczy. Jedno z nich nie reaguje na poświatę jego tęcz&amp;oacute;wek. Jest ślepe.&lt;br /&gt; Chce o coś spytać, ale zanim się orientuje, dziewczyna znika.&lt;br /&gt; Deszcz się uspokaja. Kiedy dociera na osiedle, nie pada już niemal w og&amp;oacute;le.&lt;br /&gt; Wchodzi na klatkę schodową, mijając śpiącego pod windą sąsiada. Przez chwilę obserwuje jego zapuchniętą twarz, czerwony nos i brudną, posklejaną brodę. &lt;br /&gt; Niekt&amp;oacute;re rzeczy nie zmienią się nigdy, nawet mimo wielkich zmian.&lt;br /&gt; Decyduje się na wejście po schodach. Dwanaście pięter pokonuje w niecałe siedem minut.&lt;br /&gt; Naciska na klamkę i wchodzi do mieszkania. Nigdy ich nie zamyka, bo i tak nikt tu nigdy nie przychodzi.&lt;br /&gt; Decipher ociera się leniwie o jego nogi, dopraszając się pieszczot należnych przecież każdemu kotu. Reaguje wyciągnięciem ręki i machinalnie głaszcze go kilka razy po grzbiecie. Potem idzie do pokoju, siada na starym, obrotowym krześle przed dużym, ciekłokrystalicznym monitorem wiszącym na ścianie i rozplątuje porozrzucane po stole kable.&lt;br /&gt; Rozkłada je tak, żeby sprawiały chociaż wrażenie uporządkowanych. Wyciąga stamtąd dwie diody, kt&amp;oacute;re przymocowuje do skroni. Potem sięga po mały, okrągły pojemniczek i wyjmuje z niego czarną soczewkę, po czym wkłada ją do prawego oka.&lt;br /&gt; To nowa technologia, daje większą swobodę ruch&amp;oacute;w niż te starsze, duże okulary, powiedział facet, kt&amp;oacute;ry mu je sprzedał.&lt;br /&gt; Mruga kilka razy, żeby soczewka się przyjęła. Zamyka oczy. Sięga po wtyczkę, tą czerwoną, palcami lewej ręki wyszukując za uchem małego otworu.&lt;br /&gt; Umieszcza w nim czerwony przew&amp;oacute;d. Jego ciało momentalnie wiotczeje na krześle.&lt;br /&gt; Nie czuje, jak Decipher wskakuje mu na kolana.&lt;br /&gt; Jego oczy wariują pod zamkniętymi powiekami. Tysiące megabajt&amp;oacute;w danych przepływa przez jego m&amp;oacute;zg. Dryfuje wśr&amp;oacute;d informacji, szukając tych bardziej wartoścowych. Jego ciało, chociaż zupełnie nieświadomie, odzyskuje władzę. Jego palce bezwiednie szukają klawiszy. Niemal natychmiast zaczyna pisać, kontaktuje się z innymi takimi jak on, wymienia się informacjami, łamie hasła i przegląda serwery.&lt;br /&gt; Szuka czegoś, co być może pozwoli mu się wyrwać z tej nory. Jest na to gotowy, niemalże za wszelką cenę.&lt;br /&gt; Ma dużo czasu. I tak spędza tam większość swojego życia.&lt;br /&gt; Bo teraz, kiedy świat się zmienił, wszystko nabrało nowego znaczenia.&lt;br /&gt; Nie liczy się już to, co masz w głowie.&lt;br /&gt; Liczy się to, co masz w m&amp;oacute;zgu, i jak mocno masz to zabezpieczone.&lt;br /&gt; No i za ile chcesz to sprzedać. Bo niekt&amp;oacute;re rzeczy nie zmienią się nigdy, nawet mimo wielkich zmian...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jedno. Koleżanka wysłała mi dzisiaj moje zdjęcia z pomarańczowym irokezem. Mwahahahaha XD (są całkiem zajebiste, jeśli mam być szczera. Nie zdjęcia mnie, tylko włosy, tak~)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid2&quot;&gt;&lt;/a&gt;JUTRO&amp;nbsp;DICK4DICK&amp;nbsp;W&amp;nbsp;HYDROZAGADCE!!!!1111oneone :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/7067.html</comments>
  <category>przepis na sernik</category>
  <category>cyberpunk</category>
  <category>opo</category>
  <category>ale dupa</category>
  <lj:mood>cynical</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>1</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/6742.html</guid>
  <pubDate>Tue, 17 Feb 2009 12:44:04 GMT</pubDate>
  <title>Lol meme #2</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/6742.html</link>
  <description>&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Nie odpowiadam za ilość błęd&amp;oacute;w gramatycznych w tym tekście. My english sucks~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taguję ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;strong&gt;1. What are you listening to right now?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Silkersoft - Kira&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;and much more, which you probably never heard.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(And of course IAMX &amp;lt;3)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;strong&gt;2. How do you style your hair?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;How? Inefficiently.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;strong&gt;3. What are you wearing right now?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;T-shirt in cow pattern, baggy trousers (yes, they&apos;re baggy even on me) and woolen socks with frogs! (:D)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;strong&gt;4. Which Sailor Scout would you be? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Neither of them. I would be Mamoru. You know... Tuxedo Kamen~&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;strong&gt;5. Who would you sleep with, Brock or Ash?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Ash is under age. Brock is pussy (and what&apos;s more, he&apos;s cooking. And he&apos;s still in love with all this Joy&apos;s and Jenny&apos;s but he never got laid... I think he&apos;s gay. o_O) I liked Gary, because he was this &apos;bad guy&apos;, so maybe him?&amp;nbsp;:F&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;strong&gt;6. Have you named your computer? If so what&apos;s its name?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Haha no XD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;strong&gt;7. Theme song playing in the background as you die?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Something with &amp;quot;I will never die&amp;quot; in lyrics. Isn&apos;t it funny? xd &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;strong&gt;8. Favorite kind of chapstick?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nivea med something~&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;strong&gt;9. What is your all time favorite movie?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Fight Club &amp;lt;3 (and Lion King :D)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;strong&gt;10. What is your weirdest habit?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;When I&apos;m going underground, I have to touch a ceiling with my right hand. It counts? xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;strong&gt;11. What is your favorite color(s)?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Rainbow colours!&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Can you tell which Ninja Turtle is which?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Hahaha, I don&apos;t remember their names, so telling which is which is impossible &amp;gt;D&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;strong&gt;13. What&apos;s the weirdest thing you say in RL?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;I dunno. I&apos;m weirdo overall.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;strong&gt;14. Which languages do you wish you spoke?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Korean, spanish, thai, english (-.-) and a programming language(s).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;strong&gt;15. What is your biggest pet peeve?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;When I&apos;m late somewhere, and people on a crowd are still crossing my way and I have to pass them, BUT, there are another people running into me, again and again! Horrible.&lt;br /&gt; &lt;strong&gt;&lt;br /&gt;16 What&apos;s your ideal weapon?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Firearm. I love guns. (You all know, I want to be a hitman when I grow up :F)&lt;br /&gt;I hate a meele weapon, especially a sound of a cutting flesh, so I couldn&apos;t hurt anybody with a sword or a knife (yugh o-O)&lt;br /&gt; &lt;strong&gt;&lt;br /&gt;17. Who was your childhood idol?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Hahahuhuhu maybe Just 5? XD I was a lame child~&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;strong&gt;18. Favorite Disney Princess?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Princess Ariel &amp;lt;3 (I&apos;m already downloading new Little Mermaid movie asdfasdf :D)&lt;br /&gt; &lt;strong&gt;&lt;br /&gt;19. If you were in a band, what kind of music would you play and what instrument would you want to play?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;It would be dark dirty electro-ambient-new rave-industrial-cyber-punk-indie music and I would be a bass guitarist / DJ who mix this all shit. :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;strong&gt;20. Tell me something you love about the person who tagged you.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I just love her.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/6742.html</comments>
  <category>meme</category>
  <category>my english sucks</category>
  <category>wtf?!</category>
  <category>babbling</category>
  <lj:mood>contemplative</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>1</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/6432.html</guid>
  <pubDate>Fri, 13 Feb 2009 02:19:42 GMT</pubDate>
  <title>The Unvelcome Visitor.</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/6432.html</link>
  <description>No tak. Pr&amp;oacute;bna matura z angielskiego. Wdzięczny temat, brzmiący: &lt;br /&gt;Napisz opowiadanie o niepożądanej wizycie, kt&amp;oacute;ra okazała się miłym spotkaniem, pod tytułem &amp;quot;The Unwelcome Visitor&amp;quot;.&lt;br /&gt;Nie byłabym sobą, gdybym tego nie zrobiła. Kosztowało mnie to 0pkt za kompozycję, bo wyszło mi 306 sł&amp;oacute;w przy limicie max. 250 (nie wiem, jak ja to robiłam, ale ile razy czegoś nie skreślałam, żeby było ich mniej, to jak liczyłam znowu, wychodziło ich jeszcze więcej. No tak, rozszerzona matma, właaaśnie~)&lt;br /&gt;Tutaj w wersji polisz, bo wersja englisz jest bardzo uboga. We wszystko. W końcu co to jest, 250 sł&amp;oacute;w? To nawet nie poczt&amp;oacute;wka z wakacji, kurde...&lt;br /&gt;Poza tym my english sucks, right?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach uch. Nie twierdzę, że opowiadanie jest specjalnie g&amp;oacute;rnolotne. No bo na prawdę, 250...! -.-&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;Tytuł: The Unwelcome Visitor&lt;br /&gt;Stan: zakończone&lt;br /&gt;Rating: lol, PG13? XD Chociaż nie wiem, zawiera strong lenguidż, zresztą w oryginalnej wersji też, za co zostałam skrzyczana przez nauczycielkę, bo podobno nie piszę się sł&amp;oacute;w takich jak &apos;fucking&apos; na egzaminie maturalnym... Noż kurczę :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem sp&amp;oacute;źniony. Powinienem wyjść już jakieś dziesięć minut temu, ale moje kluczyki od samochodu jak na złość zniknęły, zresztą jak zawsze. Szukałem ich już chyba wszędzie, w akcie desperacji zaglądając nawet do lod&amp;oacute;wki.&lt;br /&gt;Wtedy właśnie ktoś zadzwonił do drzwi. Zignorowałem to, kontynuując poszukiwania pod kuchennymi szafkami. Niechciany gość zawziął się jednak, bo teraz dzwonek dzwonił już bez przerwy. Byłem strasznie wkurzony, bo czołgałem się po (dawno niemytej, swoją drogą) kuchennej podłodze w poszukiwaniu kluczyk&amp;oacute;w, kt&amp;oacute;rych najwyraźniej tam nie było, a ktoś za drzwiami chyba nie doszedł jeszcze do wniosku, że jeżeli nie otwieram, to albo mnie nie ma, albo po prostu bardzo mało mnie w tej chwili obchodzi.&lt;br /&gt;Po kolejnej serii dzwonk&amp;oacute;w, kt&amp;oacute;re teraz usiłowały brzmieć jak kt&amp;oacute;raś z tych durnych melodyjek granych zazwyczaj na klaksonach, postanowiłem wpuścić natręta.&lt;br /&gt;Jak wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że po drugiej stronie drzwi nie stał nikt inny, jak m&amp;oacute;j były, kt&amp;oacute;ry zniknął z mojego życia ładnych parę lat temu.&lt;br /&gt;Nie przystojny listonosz. Nie pan z pizzą kt&amp;oacute;ry pomylił lokale. Nie m&amp;oacute;j dozorca.&lt;br /&gt;Poczułem, jak moje serce załomotało. Zdrajca.&lt;br /&gt;Miałem tylko nadzieję, że nie było tego nie słychać.&lt;br /&gt;- Co tu, kurwa, robisz? - spytałem, wciąż w ciężkim szoku, a do tego usiłując stłumić wewnętrzne drgawki i ukryć rumieniec wkradający się na moje policzki. Był naprawdę ostatnią osobą, kt&amp;oacute;rej się tu teraz spodziewałem. - Nie powinieneś być w Hamburgu?&lt;br /&gt;Ostatnią, kt&amp;oacute;rej się tu kiedykolwiek spodziewałem.&lt;br /&gt;- Ach, uroczy jak zawsze - powiedział tylko, uśmiechnął się i wyciągnął rękę, żeby dotknąć mojego policzka. Odtrąciłem ją, dodatkowo odsuwając się o krok i częściowo chowając za drzwi, żeby nie widział, jak trzęsą mi się nogi.&lt;br /&gt;- Słuchaj - zacząłem i odetchnąłem głęboko.&amp;nbsp; - Jestem cholernie sp&amp;oacute;źniony, do tego nie mogę znaleźć kluczyk&amp;oacute;w. Strasznie mi przykro, ale powinieneś już sobie iść. Żegnam.&lt;br /&gt;Chciałem ostentacyjnie zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, ale jego ręka, kt&amp;oacute;ra zatrzymała je w połowie drogi zupełnie zepsuła efekt. Zawsze był silniejszy ode mnie.&lt;br /&gt;- Mam samoch&amp;oacute;d. A my mamy do pogadania. Chodź ze mną.&lt;br /&gt;- Hej, to ty wyjechałeś z miasta nie m&amp;oacute;wiąc mi nawet słowa, nie zostawiając nawet wiadomości na sekretarce czy głupiej kartki na lod&amp;oacute;wce. Nie mam ci nic do powiedzenia - ale to nie była prawda. No i byłem naprawdę sp&amp;oacute;źniony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Więc, jak żyjesz? - spytał, kiedy pięć minut p&amp;oacute;źniej staliśmy na skrzyżowaniu czekając na zielone. Doprawdy, nie m&amp;oacute;gł zadać głupszego pytania.&lt;br /&gt;- Świetnie. I wyobraź sobie, bez ciebie - niemal to przeliterowałem, siedząc z założonymi rękami, ale on po prostu zaczął się śmiać.&lt;br /&gt;Spojrzał na mnie i po chwili odezwał się:&lt;br /&gt;- Kocham cię. Przepraszam. Nie powinienem cię zostawiać. Nigdy.&lt;br /&gt;Byłem w szoku. Znowu. A teraz dodatkowo on gapił się na mnie, tymi swoimi pięknymi, błękitnymi oczami.&lt;br /&gt;- Tak, nie powinieneś - ostatkami silnej woli oderwałem od niego wzrok i spojrzałem przed siebie. - I uważaj jak jedziesz!&lt;br /&gt;Nienawidziłem go wtedy. Ale kiedyś kochałem. Pamiętam cały czas, to było jak pieprzone Cinderella Story w naszym hermetycznym, homoerotycznym światku, słodkie i r&amp;oacute;żowe, jak Hillary Duff w tym disneyowskim filmie.&lt;br /&gt;Było za słodkie.&lt;br /&gt;Było wspaniałe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam pojęcia skąd, ale wiedział, gdzie pracuję. Dojechaliśmy na miejsce. Wyskoczyłem z samochodu jak oparzony, kiedy tylko się zatrzymał. Chciałem uciec do budynku, bez pożegnania, byle tylko nie musieć więcej na niego patrzeć.&lt;br /&gt;To bolało, już teraz czułem, jak stare rany otwierają się i na nowo zaczynają doskwierać. Tym bardziej, że nie miałem pojęcia po co wr&amp;oacute;cił. No i może zn&amp;oacute;w miał zamiar wyjechać?&lt;br /&gt;Nie chciałem robić sobie nadziei.&lt;br /&gt;Szybkim krokiem ruszyłem przez parking, zakręcając szalik wok&amp;oacute;ł szyi. Miałem ochotę się nim teraz udusić.&lt;br /&gt;- Cameron, czekaj - nie zatrzymałem się, ale on chwycił mnie za ramię i odwr&amp;oacute;cił twarzą do siebie.&lt;br /&gt;To było za dużo jak na mnie. Emocje, jakie tłumiłem w sobie od wyjścia z domu wybuchły w jednym momencie. Czułem żal i wściekłość, ale wszystko to było skutecznie tłumione przez inne, dużo mocniejsze uczucie.&lt;br /&gt;Nie panowałem nad sobą. Uniosłem rękę i z całej siły uderzyłem go w twarz.&lt;br /&gt;Na to nie był przygotowany. Jego głowę lekko odrzuciło w bok, a on natychmiast chwycił się za bolący policzek.&lt;br /&gt;- Bijesz jak przegięta ciota - rzucił.&lt;br /&gt;A potem mnie pocałował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stałem jak wryty, nie bardzo wiedząc, co się właściwie dzieje.&lt;br /&gt;- Wywalą mnie z pracy - stwierdziłem, kiedy się odsunął. To była pierwsza rzecz, jaka przyszła mi na myśl. - Jest wp&amp;oacute;ł do dziewiątej.&lt;br /&gt;- Nie wywalą - uśmiechnął się i oparł swoje czoło o moje. Uniosłem brew, ale on nie m&amp;oacute;gł zobaczyć tego z tak bliska.&lt;br /&gt;- Skąd niby to wiesz? - zamknąłem oczy. Bardzo ładnie pachniał.&lt;br /&gt;- Jestem teraz twoim przełożonym. W Hamburgu mieli przesyt kierownik&amp;oacute;w, a tw&amp;oacute;j wydawał się być całkiem stary i nieznośny...&lt;br /&gt;Teraz i ja się uśmiechałem. Głaszcząc go po szyi pr&amp;oacute;bowałem nie myśleć o tym, co właśnie miałem przed oczami, a co przyprawiało mnie o wypieki.&lt;br /&gt;Pocałował mnie znowu i spytał:&lt;br /&gt;- Może wpadnę do ciebie po pracy... Jeśli chcesz?&lt;br /&gt;Jak mogłem się nie zgodzić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ufufuf. Dawno nie pisałam o ciotodramach. D:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WŁAŚNIE. Mała notka, na upamiętnienie tego dnia: odkryłam IAMX. Zakochałam się. Chciałam nawet o tym napisać, ale film się nie odtwarzał, więc zrezygnowałam. Ale może to i lepiej... :F&lt;br /&gt;*IAMX - &apos;Spit It Out&apos; repeat mode: on*&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: rgb(153, 51, 102);&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: smaller;&quot;&gt;&amp;quot;&lt;br /&gt;&apos;cause it breaks my heart&lt;br /&gt; That we live this way&lt;br /&gt; I know people need love&lt;br /&gt; &apos;cause them people never play the game&lt;br /&gt; And we talk the talk&lt;br /&gt; We communicate&lt;br /&gt; The people need love&lt;br /&gt; Those people never play the game&lt;br /&gt;&amp;quot;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i muszę pamiętać, co by napisać o weekendzie. Tym co był i tym co będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeez, co za rym. o_&amp;Oacute;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okej, wstaję za dwie i p&amp;oacute;ł godziny do szkoły, wypadałoby położyć się spać. Kto wymyślił szkołę na 7.10?! ;&amp;lt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/6432.html</comments>
  <category>iamx</category>
  <category>my english sucks</category>
  <category>lowe</category>
  <category>lyrics</category>
  <category>opo</category>
  <category>muzykowo</category>
  <lj:music>IAMX - Spit It Out</lj:music>
  <media:title type="plain">IAMX - Spit It Out</media:title>
  <lj:mood>excited</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>10</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/6086.html</guid>
  <pubDate>Wed, 11 Feb 2009 22:11:53 GMT</pubDate>
  <link>http://killym.livejournal.com/6086.html</link>
  <description>Nic mi się nie chce. Tak bardzo bardzo.</description>
  <category>beztag</category>
  <lj:music>wrrszszszzrzszrrrr...</lj:music>
  <media:title type="plain">wrrszszszzrzszrrrr...</media:title>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/5751.html</guid>
  <pubDate>Thu, 05 Feb 2009 19:03:46 GMT</pubDate>
  <title>Ja rozumiem, że władza daje duże pole do popisu, ale to chyba lekka przesada.</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/5751.html</link>
  <description>Jestem tak strasznie wkurwiona, że chyba nigdy aż tak nie miałam ochoty komuś powiedzieć czegoś niemiłego. Komuś szczeg&amp;oacute;lnemu. Konkretniej mojej dyrektorce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No bo kto przepraszam, dał jej prawo obrażać mnie i sugerować chorobę psychiczną na forum całej szkoły? To, że zarządza tym burdelem nie oznacza jeszcze, że może po mnie regularnie jeździć. Miałam zamiar jej to nawet powiedzieć dzisiaj, ale wyszła pięć minut przed tym, jak już się zdecydowałam... &amp;gt;.&amp;gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;Zaczęło się od tego, że mieliśmy dzisiaj apel podsumowujący cały semestr, no i oczywiście matury. Pani A. nie omieszkała wspomnieć, kt&amp;oacute;ra klasa jest najgorszą klasą i pod jakim względem, podając do tego jeszcze średnią tejże najgorszej klasy (a jakże, 3LA, ze średnią niecałe 2,5. To my). Dostało się nam ciętym żartem dyrektorki, po czym ta przeszła do wymieniania zdawalności matur Operonu.&lt;br /&gt;Nastąpiło to, czego bałam się najbardziej (na prawdę miałam nadzieję, że sobie to odpuszczą) i wymieniła (na końcu, a co) moją informatykę podstawową i zdawalność 0%. Po czym zaczęła przemawiać.&lt;br /&gt;&amp;quot;Wiecie, że do jutra macie ostateczny termin zmiany deklaracji maturalnych, a po wynikach matury widzę, że niekt&amp;oacute;rym na prawdę by się to przydało&amp;quot; (no bo serio, rozszerzoną matmę zdała jedna osoba na 17, porażka jakaś... -.- Ale to chyba o szkole też jakoś świadczy, nie tylko my, uczniowie, jesteśmy w tym ustępie skończonymi kretynami)&lt;br /&gt;Tutaj spojrzała się po nas wszystkich i powiedziała &amp;quot;podpowiem, że m&amp;oacute;wiłam o tym na końcu&amp;quot;. Znowu spojrzenie, tak jakby bardziej na mnie.&lt;br /&gt;&amp;quot;Bo jak ktoś do nas przychodzi i m&amp;oacute;wi, że jeszcze nie wie, czy nie zmieni poziomu przedmiotu, kt&amp;oacute;ry dwa razy mu nie poszedł, &amp;quot;no tak, nie zdałem podstawowego, ale może zdam sobie rozszerzony&amp;quot; to chyba jest z tą osobą coś nie tak, ja sugeruję udać się do jakiegoś lekarza i leczyć się na głowę...&amp;quot;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja sugeruję leczyć się jej na twarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Suka nie ma pojęcia o moich pobudkach i celu podjęcia takiej decyzji, więc niech się łaskawie nie wpieprza z butami i krzywym nosem w moje sprawy, bo to na prawdę nie było spowodowane moją głupotą, a w sumie wręcz przeciwnie.&lt;br /&gt;Sama jest kurwa pewnie po zawod&amp;oacute;wce, kieruje szkołą i myśli, że jest bogiem, a tak na prawdę to g&amp;oacute;wno wie, nie tylko o swoich uczniach ale i o zarządzaniu taką plac&amp;oacute;wką, do tego leci wyłącznie na kasę i zdobywanie jakże wątpliwego &amp;quot;prestiżu&amp;quot; (no bo przecież my nie musimy się tu uczyć jak nie chcemy, bo przecież jest taki duży nab&amp;oacute;r, ponad cztery osoby na jedno miejsce, bo przecież nasza szkoła jest taka wspaniała!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę do niej jutro. R&amp;oacute;wnie dobrze mogę iść do kuratorium i wywalą ją na zbity pysk, za obrażanie uczni&amp;oacute;w publicznie. W końcu cała szkoła to słyszała, więc nawet ze świadkami nie będzie problemu.&lt;br /&gt;Znalazłoby się coś jeszcze, na przykład sale nieprzystosowane do standard&amp;oacute;w klasy (bo jak schowek za salą chemiczną można nazwać salą, nawet po wyniesieniu z niego wszystkich rzeczy i wstawieniu do niego krzeseł? Albo korytarz, przedzielony kotarami i jedną ścianką działową? Przepraszam bardzo.) czy to, że w szkole dla max. 1000 uczni&amp;oacute;w uczy się ponad 3000, a po schodach schodzi się całą przerwę, stojąc wręcz w korku? Śmieszne. Na prawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo wyjaśnienia co do mojego &amp;quot;genialnego&amp;quot; planu, w kt&amp;oacute;rym A. znalazła tyle powod&amp;oacute;w do radości:&lt;br /&gt;Wiem, że nie zdam matury w tym roku. A raczej że nie zdam jej dobrze na tyle, żeby dostać się na studia. Już od kilku miesięcy wiem, że poprawiam ją za rok, ale moje otoczenie (to starsze) jakoś nie potrafi się z tym pogodzić.&lt;br /&gt;Stwierdziłam, że dostanie się na politechnikę z podstawową informatyką i rozszerzoną matmą może być mimo wszystko trudne, nawet jeśli poprawię je bardzo wysoko. Dlatego wymyśliłam, że zadeklaruję rozszerzenie, bo przez rok bez problemu nauczyłabym się tego materiału, a taka matura na pewno będzie lepiej wyglądać.&lt;br /&gt;Ok, może to trochę naiwne, ale wiecie, na prawdę miałoby szansę się udać. &lt;br /&gt;Ponadto, nie napisałam tych dw&amp;oacute;ch matur tak fatalnie dlatego, że totalnie nie umiem materiału (nie m&amp;oacute;wię, że umiem na 100%, ale mam o tym pojęcie i jest to tylko kwestia przypomnienia sobie pewnych rzeczy) ale dlatego, że na prawdę mi się nie chce. Przeglądałam tylko arkusz, analizuję zadania i wychodzę. Pani kt&amp;oacute;ra mnie pilnuje jakoś potrafi to zrozumieć, dyrekcja widocznie nie. No c&amp;oacute;ż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieważne. Na koniec &lt;em&gt;historia miesiąca&lt;/em&gt; kt&amp;oacute;ra ukazuje, jak bardzo B&amp;oacute;g musiał być nietrzeźwy kiedy mnie robił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracamy z M. ze szkoły. Ona wysiada na Bankowym, za dwa przystanki, ja dużo dalej, więc karze mi usiąść, z racji tegoż faktu właśnie. No więc siadam. Rozmawiamy sobie, żegnamy się (z tym, że to nie jest nigdy taki towarzyski cmok w policzek, mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi) i wysiada. Wszystko super, ale następnego dnia opowiada mi, jak to po tym, jak wysiadła łapie ją za ramię starsza kobieta kt&amp;oacute;ra jechała z nami tramwajem i m&amp;oacute;wi głosem pełnym żalu: &amp;quot;Co to się dzisiaj porobiło, &lt;strong&gt;na prawdę wsp&amp;oacute;łczuję ci, żebyś ty stała, a tw&amp;oacute;j chłopak siedział.&lt;/strong&gt;&amp;quot;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec świata. Zawsze wiedziałam, że tak na prawdę jestem mężczyzną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serio~&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/5751.html</comments>
  <category>matuuura</category>
  <category>nie lubię</category>
  <category>coś tu jest nie tak</category>
  <category>wtf?!</category>
  <category>dużo przeklinam i od razu mi lepiej</category>
  <category>dyrektorki to przeważnie niemiłe szmaty</category>
  <lj:music>Miss Kittin &amp; The Hacker - Frank Sinatra</lj:music>
  <media:title type="plain">Miss Kittin &amp; The Hacker - Frank Sinatra</media:title>
  <lj:mood>angry</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>3</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/5519.html</guid>
  <pubDate>Fri, 23 Jan 2009 02:40:54 GMT</pubDate>
  <title>...</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/5519.html</link>
  <description>&lt;i&gt;&amp;quot;(...)&lt;br /&gt;This is our decision, to live fast and die young.&lt;br /&gt;We&apos;ve got the vision, now let&apos;s have some fun.&lt;br /&gt;Yeah, it&apos;s overwhelming, but what else can we do.&lt;br /&gt;Get jobs in offices, and wake up for the morning commute.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Forget about our mothers and our friends&lt;br /&gt;We&apos;re fated to pretend...&amp;quot;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;Jest trzecia w nocy. Właśnie skończyłam oglądać drugi sezon brytyjskiego &lt;i&gt;Skins&lt;/i&gt;. Serial jak dla mnie idealny; imprezy, narkotyki, Wielka Brytania... był nawet gej, do tego jeden z ładniejszych jakich widziałam. No i oczywiście ten obłędny akcent...&lt;br /&gt;Tak było na początku. Pięknie i względnie bez większych problem&amp;oacute;w. Ale potem...&lt;br /&gt;Boże, ten serial opowiadał o nas. O naszym pokoleniu, dzieci-śmieci, dla kt&amp;oacute;rych liczy się dobra zabawa, często kosztem przyszłości. To straszne. Zobaczyć to z perspektywy trzeciej osoby. Oglądałam, jak ci ludzie zmieniali się, z durnych szesnastolatk&amp;oacute;w w dorosłe osoby. Z czasem do zabawy wkradały się wyrzuty sumienia, komplikacje, niechciane problemy. Splif już nie był najlepszym wyjściem, żeby zapomnieć. Nierzadko nie dało się zapomnieć.&lt;br /&gt;Choroby, śmierć, rozstania. Problemy w szkole, końcowe egzaminy, martwienie się o przyszłość. Życiowe plany i zdarzenia, kt&amp;oacute;re rujnują je całe.&lt;br /&gt;Prawie popłakałam się, oglądając ostatni odcinek. Boję się. Tego, że może być podobnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że nie dość, że mieszkam w Polsce, to to tylko serial, a ja mam na prawdę małe szanse na to, że trafi mi się aż tak pojebane życie jak im. Ale jakoś tak... Coś trzepnęło mnie w tył głowy i ocknęłam się, myśląc: &apos;kurwa, nie stać cię nawet na p&amp;oacute;ł grama, żeby się porządnie najarać i zapomnieć o tym, że jesteś nikim i masz marne szanse, żeby cokolwiek osiągnąć. W dodatku nie robisz nic, żeby to zmienić.&apos; Jesteś luzer. Totalnie.&lt;br /&gt;Ponadto, serial opowiadał o ludziach. Każdy coś sobią reprezentował, niekiedy nic dobrego, ale każdy opowiadał swoją historię. Wiem, że za kilkadziesiąt lat mieliby co opowiadać swoim wnukom. Coś działo się w ich życiu, coś więcej niż przeciętna egzystencja. Każdy był jakiś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja jestem totalnie nijaka. Może i jestem moralnie poprawna, względnie ułożona i powierzchownie posłuszna. Ale to nudne. Niefajne. Nie chcę być taka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednocześnie jestem tch&amp;oacute;rzem, bo nie potrafię nic z tym zrobić. To już totalne dno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie powinnam być tym, kim jestem. Zawsze tak twierdziłam. Wiedziałam już od początku, że coś tu jest nie tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udaję życie. Czasami tylko za bardzo się wczuwam.&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/5519.html</comments>
  <category>self-destruction</category>
  <category>lyrics</category>
  <category>nie mam jakoś humoru na śmieszne tagi</category>
  <lj:mood>disappointed</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/5140.html</guid>
  <pubDate>Sun, 18 Jan 2009 18:36:18 GMT</pubDate>
  <title>Trash Fashion @ Saturator, 17.01.09</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/5140.html</link>
  <description>W takie dni jak wczorajszy, dziękuję Bogu za moje niezdecydowanie i niechęć do imprez klasowych. Dzięki tym, jakby nie patrzeć, wadom spędziłam cudowną noc w Saturatorze, może i bez litrów wódki, jakie przelewały się na studniówce ale za to w towarzystwie wspaniałych ludzi i otoczona wspaniałą muzyką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trash Fashion, bo o ich koncercie mowa, to zespół, który na dzień dzisiejszy, na mojej Tajnej Liście Osobistych Bogów przebija nawet Hadoukena.&lt;br /&gt;Ooo tak, to możliwe. Wiem to od wczoraj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nawet nie jestem w stanie wyrazić tego słowami. Zedytuję post, jak już zbiorę myśli... o_O</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/5140.html</comments>
  <category>trash fashion</category>
  <category>koncertowo</category>
  <lj:music>Trash Fashion</lj:music>
  <media:title type="plain">Trash Fashion</media:title>
  <lj:mood>excited</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>1</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/5093.html</guid>
  <pubDate>Tue, 13 Jan 2009 17:44:47 GMT</pubDate>
  <title>Homonormatywnie.</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/5093.html</link>
  <description>Najpierw kilka luźno powiązanych ze sobą informacji. Hmm... W zasadzie to w og&amp;oacute;le nie powiązanych.&lt;br /&gt;Ale łorewa~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaime miał być grzecznym i ułożonym chłopcem, lubiącym pisać głupoty na matematyce i pomagać innym. Tak samo Meg, kt&amp;oacute;rej pierwowzorem (tym z wersji 2005, nie nadającej się do publikacji) byłam poniekąd ja, a przynajmniej tak uważali niekt&amp;oacute;rzy moi znajomi. Nie powiem, że się z tym zgadzam, szczeg&amp;oacute;lnie, że wzorem do naśladowania nie jestem. Poza tym... Sirjusli. Meg jest ładniejsza... &amp;gt;.&amp;gt;&lt;br /&gt;Co z nich wyszło... Boże, sama się dziwię, seeerio~ Jak to powiedział kiedyś Neil Gaiman: &lt;em&gt;&amp;quot;Taki miałem pomysł, a potem jak zwykle życie wszystko zepsuło.&amp;quot;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;A tak w og&amp;oacute;le, na samym początku Jaime i Sasza to była jedna i ta sama osoba. Dosyć dziwnie, bo rozbiłam ich cechy na p&amp;oacute;ł, potem zrezygnowałam z połowy należącej do Jaimego (no bo wyszło to, co wyszło) i teraz czuję, że czegoś mi brakuje. No ale nic, coś się wykombinuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga sprawa.&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;By (11-01-2009 23:00)&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://rspeed.hostings.pl/agnieszka/nowaki.jpg&quot;&gt;http://rspeed.hostings.pl/agnieszka/nowaki.jpg&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;By (11-01-2009 23:00)&lt;br /&gt;haha :D&lt;br /&gt;By (11-01-2009 23:00)&lt;br /&gt;reaguję podobnie~ XD&lt;br /&gt;*Ania (11-01-2009 23:01)&lt;br /&gt;to ciekawe jak te książki mają tak samo aktywnych fan&amp;oacute;w jak i antyfan&amp;oacute;w XD&lt;br /&gt;By (11-01-2009 23:01)&lt;br /&gt;wiesz raczej chodzi o film&lt;br /&gt;By (11-01-2009 23:02)&lt;br /&gt;nagle wszyscy kochają tego jak-mu-tam i wampiry są teraz super przystojne i seksowne, i wiesz, takie zeszmacenie trochę nastąpiło imho&lt;br /&gt;*Ania (11-01-2009 23:02)&lt;br /&gt;ale słyszałam, że ksiązki też nie powalają?&lt;br /&gt;*Ania (11-01-2009 23:02)&lt;br /&gt;ale wampiry zawsze były przystojne i seksowne :D&lt;br /&gt;By (11-01-2009 23:02)&lt;br /&gt;nie m&amp;oacute;wię że nie :D&lt;br /&gt;By (11-01-2009 23:03)&lt;br /&gt;ale teraz są przystojne i seksowne nawet dla plebsu kt&amp;oacute;ry nigdy nie słyszał o A. Rice&lt;br /&gt;*Ania (11-01-2009 23:03)&lt;br /&gt;ale fakt, trochę przeeskploatowany temat ostatnio &lt;br /&gt;WTF?! Na prawdę czegoś tu nie rozumiem. Wybacz, jeżeli jesteś fanem i uraziło cię słowo na &apos;p&apos;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto. Pisałam dzisiaj kolejną pr&amp;oacute;bną maturę z informatyki. Pomijając fakt, że poszła mi gorzej niż poprzednia, to była na prawdę fajna. xD Uczcie się obsługi Excela dzieci, może kiedyś przyjdzie wam coś w nim zrobić~  -.-&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie: Wiecie, że pierwszy przyjaciel, jaki dodaje się po zarejestrowaniu na myspace nazywa się Tom?&lt;br /&gt;Nie byłoby w tym nic śmiesznego, gdyby nie fakt, że po zarejestrowaniu na myflashfetish, kt&amp;oacute;ry jest niejako powiązany z myspace, pierwszy przyjaciel jaki się dodaje nazywa się Bill.&lt;br /&gt;Mwahaha XD&lt;br /&gt;*przestaje się śmiać i rozgląda się wokoło*&lt;br /&gt;Tylko mnie to śmieszy, tak? Kurde... &amp;gt;.&amp;gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach, moje nowe-stare hobby - stalkuję ludzi w internecie. Gorzej, jak kt&amp;oacute;reś z tych ludzi się dowiaduje.&lt;br /&gt;Chociaż czasem w sumie lepiej. &lt;br /&gt;No nic. Mam nadzieję, że jakoś uda mi się pociągnąć tę &amp;quot;znajomość&amp;quot;. xD W końcu mam dużą przewagę, ja wiem o nim dużo, on mnie nawet na oczy nie widział. Jak ja to kocham. :G&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~~~~~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Motyw przewodni na dziś to:&lt;br /&gt;&lt;lj-embed id=&quot;6&quot; /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid2&quot;&gt;&lt;/a&gt;Tytuł: ??&lt;br /&gt;Ostrzeżenia: Hetero. Fuj.&lt;br /&gt;Część: 2/kilkanaście&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.&lt;br /&gt;Nauczycielka weszła do sali z filiżanką kawy w ręku i dziennikiem pod pachą.&lt;br /&gt;- Witam - rzuciła w stronę okna, stawiając filiżankę na biurku. - Mam nadzieję, że praca domowa jest odrobiona, jakieś nieprzygotowania? - rzuciła okiem na klasę, ledwo omiatając spojrzeniem wszystkich uczni&amp;oacute;w. Nikt się nie odezwał, więc kobieta kontynuowała dialog z tablicą. - Wspaniale. Dzisiejszy temat dotyczyć będzie zupełnie nowego działu, więc radziłabym wam...&lt;br /&gt;Sasza siedział w ostatniej ławce w rzędzie pod oknem, z czego stanowczo nie był zadowolony. Zachował się jak totalny nerd, przez cały dzień nie odezwał się do nikogo nawet słowem. To nie wr&amp;oacute;żyło dobrze jego przyszłej pozycji społecznej w tej szkole, ale miał jakieś dziwne opory przed poznaniem tych ludzi. Teraz, z kąta sali m&amp;oacute;gł obserwować plecy wszystkich swoich &amp;quot;koleg&amp;oacute;w i koleżanek&amp;quot;, analizując i tworząc domniemane sylwetki. Wiedział już, kto jest klasowym frajerem, kto przewodzi temu stadu, kto bierze i oczywiście, kto z kim jest.&lt;br /&gt;Siedzieli obok niego, blondynka w r&amp;oacute;żowym topie i napakowany mięśniak. Dziewczę trzymało rękę pod blatem i niewinnie masowało udo reprezentanta szkolnej drużyny piłkarskiej. Och, jakie to stereotypowe. W og&amp;oacute;le, cała ta szkoła wydawała mu się przerażająco szablonowa, jak przerysowana z amerykańskich seriali dla młodzieży. Może to właśnie to tak go przerażało? Licea w Polsce wyglądały troszkę inaczej.&lt;br /&gt;Nie żeby lepiej...&lt;br /&gt;Sasza uśmiechnął się do siebie, kątem oka obserwując, jak dłoń dziewczyny wędruje w d&amp;oacute;ł i w g&amp;oacute;rę, po nodze szatyna, co jakiś czas zsuwając się głębiej między jego uda. Rzucił okiem na jego twarz, nieco czerwoną przy skroniach. Chłopak usiłował za wszelką cenę zachować kamienną twarz. Całkiem śmieszne.&lt;br /&gt;Jakiś skejt z drugiej ławki nagle został wyrwany do odpowiedzi. Usiadł r&amp;oacute;wnie szybko.&lt;br /&gt;- Ktoś zna odpowiedź? - nauczycielka zaczęła przechadzać się po klasie.&lt;br /&gt;Sasza głębiej naciągnął na głowę kaptur, chociaż wiedział, że to raczej przyciągnie wzrok nauczycielki, niż pozwoli mu zniknąć. Schował głowę między ramiona, usiłując jednocześnie przeczytać zadanie na tablicy.&lt;br /&gt;To była matematyka. Dziwne, do tej pory jakoś nie odnotował, jaka właściwie jest teraz lekcja.&lt;br /&gt;Zadanie r&amp;oacute;wnież, o dziwo, było banalnie proste, więc schował głowę jeszcze głębiej, żeby przypadkiem nie trafiło na niego i żeby przypadkiem nie wyszło, że zna odpowiedź.&lt;br /&gt;To pogrążyłoby go całkowicie.&lt;br /&gt;- Ty. Proszę, do tablicy - Sasza zaklął cicho i podni&amp;oacute;sł głowę, spodziewając się stojącej nad nim nauczycielki. Ta jednak stała po drugiej stronie sali, trzymając w wyciągniętej przed siebie ręce kawałek kredy. Chłopak wywołany do odpowiedzi schował coś, co trzymał zakryte ramionami do torby, po czym wstał niechętnie, wziął kredę i zaczął rozwiązywać zadanie.&lt;br /&gt;Znał go. Oczywiście nie osobiście, ale gdzieś już go widział. Miał intensywnie niebieskie włosy, rzemyki i wielobarwne, gumowe bransoletki na obu nadgarstkach, do tego był ubrany w ciemne rurki i pomarańczowe polo. Kołnierzyk rzecz jasna był postawiony, ale w ten specyficzny spos&amp;oacute;b, kt&amp;oacute;ry m&amp;oacute;wił &apos;wcale nie zwracam uwagi na to, jak wyglądam&apos;, co oczywiście było nieco komiczne, biorąc pod uwagę całą resztę owego chłopaka.&lt;br /&gt;- No i proszę, zrobione! - uradowany oddał kobiecie kredę i podparł się pod boki. Sasza zorientował się nagle, że wpatruje się w niebieskiego chłopaka z otwartymi ustami, więc zamknął je szybko mając tylko nadzieję, że nikt tego nie zauważył. Położył się na ławce, opierając brodę na skrzyżowanych ramionach, w dalszym ciągu obserwując chłopaka, kt&amp;oacute;ry teraz, czekając, aż nauczycielka sprawdzi jego rozwiązanie rozmawiał z kimś w pierwszej ławce, uśmiechając się uroczo.&lt;br /&gt;Dziewczyna z kt&amp;oacute;rą rozmawiał powiedziała coś szeptem, dlatego niebieski kolega pochylił się nad nią, słuchając uważnie. Uni&amp;oacute;sł jedną brew i zaśmiał się kr&amp;oacute;tko. Potem podni&amp;oacute;sł wzrok i spojrzał na koniec sali.&lt;br /&gt;W momencie, kiedy ich spojrzenia się spotkały, Sasza nie był w stanie nic zrobić. Nie odwr&amp;oacute;cił wzroku, chociaż jedyną, paniczną myślą, jaka błąkała mu się w głowie było właśnie &amp;quot;odwr&amp;oacute;ć się, odwr&amp;oacute;ć się, odwr&amp;oacute;ć...&amp;quot; powtarzające się wciąż i wciąż, nie dające myśleć racjonalnie.&lt;br /&gt;- Postawię ci C z minusem - powiedziała w końcu matematyczka, wyrywając ich obu z tego osobliwego pojedynku. Kiedy chłopak podni&amp;oacute;sł głowę i podszedł do biurka, Sasza szybko zamknął oczy i odetchnął. Sięgnął ręką do kieszeni spodni i wygrzebał z niej telefon, żeby sprawdzić godzinę i przestać myśleć. Całe szczęście, za chwilę miał zadzwonić dzwonek.&lt;br /&gt;Już pamiętał. Nazywał się WhoIsMoreWhore. Przynajmniej na youtube. Subskrybował jego kanał od kilku miesięcy.&lt;br /&gt;Miał ochotę bardzo mocno walnąć głową w ścianę.&lt;br /&gt;- Jaime Peterson proszę pani, numer dwadzieścia. I nie da się w jakiś magiczny spos&amp;oacute;b zamienić tego minusa w plusa jednak? - uśmiechnął się do nauczycielki.&lt;br /&gt;- Lepiej się ze mną nie targuj, bo za same włosy powinnam wysłać cię do dyrektora. Zmykaj stąd, nie chcę cię już dzisiaj widzieć - matematyczka nadal uparcie rozmawiała z dziennikiem. Jaime roześmiał się i wr&amp;oacute;cił do ławki. Chwilę potem zaczęła się przerwa.&lt;br /&gt;- Chłopcze? Pozw&amp;oacute;l na chwilę - usłyszał Sasza za plecami. Odwr&amp;oacute;cił się i uśmiechnął najmilej jak potrafił.&lt;br /&gt;- Dzień dobry.&lt;br /&gt;- Ty jesteś tym nowym uczniem, prawda? Nazywam się Gretchen Honer, jestem wychowawcą tej klasy. M&amp;oacute;wisz po angielsku? - pani Honer wyciągnęła do niego rękę oczekując chyba, że ją uściśnie. Niepewnie zrobił to, jednak z dużym dystansem.&lt;br /&gt;- To, że przyjechałem z Europy nie oznacza, że jestem niepełnosprawny umysłowo - rzucił i schował ręce do kieszeni. - Oczywiście, że znam angielski.&lt;br /&gt;- Przepraszam, nie chciałam cię urazić.&lt;br /&gt;- Urodziłem się w Ameryce. Podr&amp;oacute;ż po świecie i pobyt w Polsce były tylko chwilową zachcianką matki. Nic nie poradzę, że wybrała taki kraj.&lt;br /&gt;- Mark, naprawdę przepraszam, jeżeli...&lt;br /&gt;- Jestem Sasza - przerwał jej.&lt;br /&gt;- Hmm? Czyżby błąd w dokumentach? - nauczycielka zrobiła zdziwioną minę. Bardzo śmiesznie marszczyła nos.&lt;br /&gt;- Nie, nie, teoretycznie wszystko jest w porządku - pokręcił głową. - Matka uparcie wszędzie wpisuje imię mojego ojca jako moje. No, na dobrą sprawę, jakby się nad tym zastanowić, to tak właśnie się nazywam. Ale nie lubię tego - wzruszył ramionami. - Wszyscy zawsze m&amp;oacute;wią na mnie Sasza. Opr&amp;oacute;cz matki.&lt;br /&gt;- Rozumiem. - nauczycielka pokiwała głową. - Ale wiesz, że nie możemy nic z tym zrobić.&lt;br /&gt;- Jasne. Spoko - wzruszył ramionami jeszcze raz i odruchowo spojrzał na zegar.&lt;br /&gt;- Tak, idź już - zmieszany, że został przyłapany, szybko wr&amp;oacute;cił wzrokiem na podw&amp;oacute;jny podbr&amp;oacute;dek nauczycielki. - Zresztą widzę, że znajomi czekają. Mam nadzieję, że będzie ci u nas miło.&lt;br /&gt;Pani Honer uśmiechnęła się i poklepała go po ramieniu.&lt;br /&gt;Miło. W szkole. Kiepski żart.&lt;br /&gt;Wyszedł z klasy i rozejrzał się po korytarzu. Potem zrobił to ponownie, ale Jaime Niebieski Chłopiec najwyraźniej czekał właśnie na niego.&lt;br /&gt;Siedział na parapecie, z przewieszoną przez ramię torbą Lacoste. Machnął dłonią na Saszę, a kiedy ten ruszył, zeskoczył z parapetu.&lt;br /&gt;- Cześć - rzucił, podbiegając do Saszy, kt&amp;oacute;ry nie bardzo się nim przejmując szedł do wyjścia. Zupełnie nie zrażony tym Jaime, kontynuował - Meg powiedziała mi, że przez całą matmę gapiłeś się na m&amp;oacute;j tyłek.&lt;br /&gt;Ledwo dotrzymywał Saszy kroku, dlatego teraz przyśpieszył i stanął przed nim, blokując dalszą drogę.&lt;br /&gt;Sasza z irytacją przewr&amp;oacute;cił oczami, wziął głębszy wdech i spojrzał na Jaimego.&lt;br /&gt;- Jestem hetero - stwierdził ze śmiertelną powagą.&lt;br /&gt;Niższego chłopaka zupełnie zbiło z tropu. Patrzył na Saszę spod uniesionych brwi, a po chwili zastanowienia odparł:&lt;br /&gt;- Tak jasne - założył ręce na piersi. - Jesteś tak samo hetero jak ja - Sasza mimowolnie uśmiechnął się i spr&amp;oacute;bował go wyminąć.&lt;br /&gt;- Boże, przecież nie proponuję ci dzikiego seksu w szkolnej łazience - Sasza uni&amp;oacute;sł brew i uśmiechnął się szerzej. - Chciałem cię oprowadzić po szkole i takie tam. Ale skoro nie potrzebujesz... - wzruszył ramionami.&lt;br /&gt;- Słuchaj - Sasza stanął, litując się nad drugim chłopakiem, kt&amp;oacute;ry musiał niemalże biec, żeby za nim nadążyć. - Przyleciałem do Nowego Jorku dzisiaj o świcie. Do tego matka kazała mi zapieprzać do szkoły, a nie powiem, formą umysłową i psychiczną jestem raczej na etapie niedzielnego poranka i powinienem teraz siedzieć w domu popijając kefir, a nie usiłować integrować się z bandą amerykańskich dziwak&amp;oacute;w. Rozumiesz? - dodał, widząc niezbyt wesoły wyraz twarzy chłopaka.&lt;br /&gt;Zaraz się obrazi, zarzuci włosami i wyjdzie wściekły, jestem pewien. Może nie powinienem m&amp;oacute;wić tego wszystkiego? Sasza zastanawiał się nad przeprosinami i już miał coś powiedzieć, kiedy Jaime spytał tylko&lt;br /&gt;- Co to jest ke-fir?&lt;br /&gt;Opadły mu ręce. Ten koleś jest niemożliwy.&lt;br /&gt;- Nieważne. Śpieszę się do domu, muszę iść.&lt;br /&gt;- Hej, mam samoch&amp;oacute;d, może cię podwieźć?&lt;br /&gt;Sasza wyjrzał przez okno. Było dosyć chłodno, zbliżał się listopad. Rzeczywiście, nie uśmiechało mu się iść pieszo szczeg&amp;oacute;lnie, że rano nie pomyślał o wzięciu kurtki. Kiwnął głową.&lt;br /&gt;Wyszli ze szkoły, na schodach mijając &amp;quot;znajomych&amp;quot; Saszy z lekcji matematyki, wraz z resztą osiłk&amp;oacute;w z drużyny.&lt;br /&gt;- Nie patrz na nich - usłyszał tuż przy uchu. Odwr&amp;oacute;cił się na pięcie. - Jeszcze sobie pomyślą że jesteś gej i przyjdzie im do głowy coś niestosownego.&lt;br /&gt;Wziął tak zamaszysty obr&amp;oacute;t, że prawie stracił r&amp;oacute;wnowagę, w ostatniej chwili unikając upadku ze schod&amp;oacute;w.&lt;br /&gt;- Nie strasz mnie tak więcej. Kimkolwiek jesteś.&lt;br /&gt;Kątem oka widział, że część uczni&amp;oacute;w obserwuje ich grupkę z zaciekawieniem.&lt;br /&gt;- Jestem Meg. M&amp;oacute;w mi Meg - dziewczyna wyciągnęła rękę na przywitanie.&lt;br /&gt;- Ach, to ty - westchnął.&lt;br /&gt;Meg roześmiała się i spojrzała pytająco na Jaimego. Ten wzruszył ramionami.&lt;br /&gt;- Podobno jest hetero - rzucił. Otworzył torbę i zaczął czegoś szukać. Po chwili wyciągnął paczkę cienkich Davidoff&amp;oacute;w i r&amp;oacute;żową zapalniczkę. Wyciągnął jednego, rozpalił go i Sasza poczuł zapach mentolowego tytoniu.&lt;br /&gt;- Możemy już iść? - spytał. - naprawdę mi się śpieszy.&lt;br /&gt;Jaime kiwnął głową i ruszył po schodach.&lt;br /&gt;- No to ja was tu żegnam moi drodzy - Meg skręciła po chwili w boczną uliczkę. - M&amp;oacute;j wehikuł stoi tam - wskazała kciukiem starego Forda stojącego przy latarni.&lt;br /&gt;- Papatki słońce! - Jaime wystawił policzek, kt&amp;oacute;ry Meg otarła swoim. Oboje wydali przy tym z siebie głośne cmok, imitujące buzi na dowidzenia. Potem ruszyła do auta, szukając w torbie kluczyk&amp;oacute;w.&lt;br /&gt;- A więc zostaliśmy sami - zaciągnął się. - Może powiesz mi jak masz na imię? W sumie chyba od tego powinniśmy zacząć...&lt;br /&gt;- Powiem ci, jeżeli przestaniesz poddawać wątpliwościom moją orientację.&lt;br /&gt;- Ha, jakie mądre słowa. Ale nie to nie. Sprawdzę w dzienniku - Jaime zrobił naburmuszoną minę.&lt;br /&gt;Wyszli na parking obok boiska szkolnego. Saszy od razu rzucił się w oczy znajomy samoch&amp;oacute;d.&lt;br /&gt;Przeklął pod nosem i szybko zarzucił na głowę kaptur.&lt;br /&gt;- Kto to? - spytał Jaime, dopalając swojego papierosa i wyrzucając niedopałek na trawnik.&lt;br /&gt;- Mark? Mark, tutaj! - mama machała do niego z drugiego końca parkingu, wychylając się przez okno samochodu, przyciągając tym niemałą uwagę wszystkich wok&amp;oacute;ł.&lt;br /&gt;- No chyba moja matka. Nie patrz się tam! - pociągnął chłopaka za ramię, odwracając jego uwagę od kobiety. - Może sobie odjedzie.&lt;br /&gt;- Chwila... - Jaime wyszarpnął swoją rękę z uścisku Saszy i odmachał Cindy. - Masz na imię Mark?&lt;br /&gt;- Nigdy - zaczął Sasza zaciskając zęby. - Nigdy tak do mnie nie m&amp;oacute;w.&lt;br /&gt;Jaime odsunął się od niego z cichym i nieśmiałym &amp;quot;ookej&amp;quot;, ciągle obserwując zdenerwowanego Saszę kątem oka.&lt;br /&gt;- Chyba muszę jechać z nią. Ale dzięki za ofertę.&lt;br /&gt;- Tak - odpowiedział. - Nie ma sprawy. Może kiedy indziej...&lt;br /&gt;Jaime patrzył, jak Sasza powolnym krokiem idzie w stronę auta. Lekko przygarbiony, z zielonym kapturem naciągniętym tak mocno, że spod bluzy widać było g&amp;oacute;rę jego bokserek i tęczowy pasek w szlufkach spodni.&lt;br /&gt;Jaime uśmiechnął się. &amp;quot;Hetero. Dobre sobie.&amp;quot;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj jest ponad dwa razy dłuższa. Ale mam wątpliwości co do jakości. (wtf rym &amp;gt;.&amp;gt;)</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/5093.html</comments>
  <category>i mean... wtf?!</category>
  <category>przepis na sernik</category>
  <category>sasza</category>
  <category>babbling</category>
  <category>opo</category>
  <category>muzykowo</category>
  <lj:music>opening z Californication</lj:music>
  <media:title type="plain">opening z Californication</media:title>
  <lj:mood>determined</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>9</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://killym.livejournal.com/4699.html</guid>
  <pubDate>Wed, 31 Dec 2008 21:59:04 GMT</pubDate>
  <title>Sylwester, kurwa.</title>
  <link>http://killym.livejournal.com/4699.html</link>
  <description>Ten rok był jednym z lepszych ostatnio, ale i tak był do dupy. Następne też będą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sylwester nie jest dla mnie powodem do świętowania. Raczej do totalnej deprechy. Dlatego właśnie nie chciałam iść z żadnym z was, nigdzie. Ani na bal przebierańc&amp;oacute;w, ani na urodziny, ani na plac defilad, ani na oglądanie głupich film&amp;oacute;w. WOS to tylko pieprzona wym&amp;oacute;wka, w kt&amp;oacute;rą mogłam sobie czyścić ręce.&lt;br /&gt;Chciałam, żebyście to wiedzieli.&lt;br /&gt;Ale tak, właśnie w tym momencie piszę tę pracę. I spędzę tak r&amp;oacute;wnież pierwsze minuty następnego dnia, leżąc z laptopem na kolanach i zastanawiając się, czemu właściwie wszyscy tak się tym podniecają?&lt;br /&gt;W końcu minął kolejny rok. Gdzie tu pow&amp;oacute;d do radości i świętowania? To kolejny rok życia mniej, kolejne 365 dni przez kt&amp;oacute;re nie robiliście nic żeby świat stał się lepszym miejscem, a wasze życie życiem, o jakim zawsze marzyliście.&lt;br /&gt;No, chyba, że kt&amp;oacute;remuś z was się udało. Zwracam honor. Mi niestety nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę się od czegoś uzależnić. Chyba przejdę się jutro do apteki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam, żebyście wiedzieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PEES.&lt;br /&gt;Inhibitory monoaminooksydazy, 3,4-metylenodioksymetamfetamina, diacetylomorfina, dekstometorfan,&lt;span&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;5-metoksy-N-acetylotryptamina... Lol, uwielbiam te nic nie m&amp;oacute;wiące, chemicznie inteligentne nazwy produkt&amp;oacute;w, kt&amp;oacute;re każdy dobrze zna... xD&lt;span style=&quot;text-decoration: underline;&quot;&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;PEES 2.&lt;br /&gt;Pierwsza. Pierwszego stycznia. Szampan prosto z butelki smakuje jeszcze gorzej. Idę spać...&lt;br /&gt;</description>
  <comments>http://killym.livejournal.com/4699.html</comments>
  <category>święęęta!</category>
  <category>beztag</category>
  <category>dxm</category>
  <category>nie mam jakoś humoru na śmieszne tagi</category>
  <lj:music>Mindless Self Indulgence</lj:music>
  <media:title type="plain">Mindless Self Indulgence</media:title>
  <lj:mood>pissed off</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>4</lj:reply-count>
</item>
</channel>
</rss>
